Moda na zdrowie. O trendach na Zachodnim Brzegu Jordanu
Wtorek, 05.12.2017. Julia Celejewska
Moda na zdrowie. O trendach na Zachodnim Brzegu Jordanu
Fot. Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej
Na Zachodnim Brzegu Jordanu obserwujemy rozwijającą się świadomość ekologiczną. W roli trendsetterów występują tu organizacje pozarządowe. Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej od 2014 roku pomaga kobiecym spółdzielniom rolniczym.
Zewsząd słyszymy o trendach, według których jest modnie żyć. Zachęcają nas do tego zdjęcia na Instagramie, Pintereście, Facebooku. Internetowi trenerzy fitness przekonują nas do nowych ćwiczeń i diet. Kulinarni blogerzy zasypują przepisami na lekkostrawne, bezmięsne potrawy. Lifestyle'owe pisma nawołują, by korzystać tylko z ekologicznych produktów. Równolegle słyszymy o trendach związanych z antykonsumpcjonizmem. Powinniśmy kupować mniej rzeczy, najlepiej tylko te z naturalnych materiałów, biodegradowalne i przyjazne dla środowiska. Wszystko powinno być teraz slow: slow-food, slow-fashion i slow-life. A najlepiej to rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady. Można pojechać vanem, dostosowanym do mieszkania, i wtedy to będzie vanlife ;-)
 
Trendsetterzy i mainstream
 
Wymienione mody są częścią obecnego megatrendu – rosnącej świadomości ekologicznej i dążenia do prowadzenia zdrowego trybu życia. Chcemy dłużej być w dobrej formie, bo średnia długość życia systematycznie rośnie. Natłok ofert obiecujących dłuższe utrzymanie zdrowia i młodości jest jednak przytłaczający. Pomysłów zdaje się przybywać wraz z liczbą trendsetterów.
 
Według Henrika Vejlgaarda („Anatomia trendu”, Warszawa 2008) trendy tworzą i rozprzestrzeniają wybitne jednostki - artyści, celebryci, ludzie młodzi i majętni. Gdy ich sposób ubierania, jedzenia czy spędzania wolnego czasu przyjmie większa liczba osób – trend trafi do mainstreamu. Rosnący zasięg Internetu oraz mediów społecznościowych w naszym społeczeństwie sprawia, że nowe zjawiska i informacje rozprzestrzeniają się w błyskawicznym tempie. Mody pojawiają się z dnia na dzień i znikają równie szybko. Największe firmy zatrudniają osoby, które mają trendy przewidywać, aby odpowiednio dostosować do nich strategię marketingową. Ich zadaniem jest wnikliwa obserwacja ludzkich zachowań i śledzenie światowych wydarzeń, na których podstawie możliwe stanie się przepowiedzenie przyszłych tendencji. Dzięki nim korporacje mogą na bieżąco dostosowywać się do oczekiwań i reakcji konsumentów, nie tracąc przewidywanych zysków. Uprzedzające posunięcia międzynarodowych firm, które podpowiadają nam jak powinniśmy żyć, budzą jednocześnie wątpliwości - czy żyjemy tak, jak chcemy, czy może tak, jak nam to dyktują inni?
 
Eko-trendy w Palestynie
 
Z pewnością mody warunkowane są kulturowo. Pomimo globalizacji, ludzie żyją inaczej w różnych częściach świata. Obserwacja trendów w krajach rozwijających się, gdzie kontakty bezpośrednie są ważniejsze niż media społecznościowe, a miejscowy imam bardziej popularny niż celebryci z telewizji, może dostarczyć nam nowych informacji na temat dynamiki zjawisk społecznych.
 
Na Zachodnim Brzegu Jordanu obserwujemy rozwijającą się świadomość ekologiczną. W  roli trendsetterów występują tu organizacje pozarządowe. Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej od 2014 roku pomaga kobiecym spółdzielniom rolniczym. Wspierana przez nich marka Mawasem (arab. pory roku), skupiająca lokalne produkty kuchni bliskowschodniej (m.in. za’tar, marynowane oliwki, makdous, lebaneh, sos chilli), zdobywa popularność na rynkach krajów arabskich. Certyfikaty Fairtrade i Organic, w procesie pozyskiwania których się znajdują, potwierdzą wysoką jakość palestyńskich wyrobów, wynikającą z poszanowania dla pracy wytwarzających je rolników oraz ze składu nieobciążonego środkami chemicznymi.
 
Certyfikacja towarów Mawasem to jednak nie tylko konsekwencja podążania za wyznaczonymi trendami, ale także objaw rosnącej świadomości tego, czym jest i jakie korzyści daje zdrowa żywność. Początkowo niepewni nowych technik uprawy beneficjenci projektów PCPM, dziś na własną rękę szukają ekologicznych rozwiązań i zarażają nimi swoich bliskich, czy sąsiadów. Spółdzielnie wspierają się wzajemnie w staraniach o międzynarodowe certyfikaty, których wymagania są często skomplikowane. Producenci ekologicznych warzyw, przyzwyczajeni do żywności lepszej jakości, rezygnują z kupowania produktów w lokalnych sklepach, decydując się na poszerzanie własnych upraw. Z roku na rok na Zachodnim Brzegu Jordanu rośnie liczba gospodarstw aplikujących o certyfikat ekologicznej produkcji.
 
Choć innymi drogami i w wolniejszym niż w Europie tempie, ekologiczne myślenie i troska o zdrowe jedzenie rozprzestrzenia się w Palestynie. Vejlgaard nie miał racji pisząc, że to głównie ludzie bogaci ustanawiają trendy. Przykład działalności PCPM pokazuje, że przy odpowiednim wsparciu każdy może stać się trendsetterem – nawet prości rolnicy z małej miejscowości na północ od Betlejem. Okazuje się, że chęć zadbania o jakość konsumowanej żywności, a tym samym – o zdrowie swoje i swoich dzieci – jest uniwersalnym pragnieniem ludzkim. Z pewnością nie ma na Zachodnim Brzegu wielu wegetarian ani sieci wegańskich restauracji, nie ma freeganów ani zwolenników upcyclingu, ale eko-trend obecny jest i tu. Pragnienie dostępu do wartościowej, zdrowej żywności okazuje się potrzebą przewyższającą pojawiające się w różnych częściach świata trendy i mody.

 
Projekt Polskiej Fundacji Pomocy Międzynarodowej (PCPM) w Palestynie „Certyfikacja oraz podniesienie profesjonalizmu produkcyjno-sprzedażowej grupy spółdzielni MAWASEM"  realizowany jest przy wsparciu programu Polskiej Pomocy Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP w latach 2017-2019. W jego efekcie kilkanaście produktów skupionych pod marką MAWASEM uzyska szeroko rozpoznawalne świadectwa jakości (m.in. Fairtrade, Ecocert, Palestinian Standardisation Institute), poszerzając swoją obecność na rynkach regionalnych i międzynarodowych. Część z produktów MAWASEM można kupić w Polsce już dziś.
Komentarze
Jeżeli nie widzisz tego obrazka kliknij odśwież i spróbuj ponownie
Podobne artykuły
Stosowanie pestycydów przy uprawie bananów. Skutki i zagrożenia.
Zużycie pestycydów przy uprawach bananów ma stałą tendencję wzrostową. Szczególnie dotyczy to owoców uprawianych na eksport. Przeprowadzono badanie korelacji pomiędzy stosowaniem pestycydów a stanem zdrowia pracowników plantacji w Ekwadorze.
Zrównoważona uprawa oleju palmowego a łamanie praw człowieka
Olej palmowy to jeden z najbardziej rozpowszechnionych składników wykorzystywanych przy produkcji żywności przetworzonej oraz kosmetyków. Z racji niewielkiej ceny w stosunku do innych tłuszczów zawładnął rynkiem. Jego niska cena wynika w dużej mierze z eksternalizacji kosztów.
Fairtrade daje siłę. Przykład współpracy drobnych producentów bananów, w ramach spółdzielni ASOGUABO w Ekwadorze
Ekwadorska spółdzielnia ASOGUABO działa od niemal 20 lat. Założyło ją 14 producentów, którzy chcieli sprzedawać swoje produkty klientom z Europy czy USA, bez pobierających prowizję pośredników. Taki cel trudno osiągnąć małym, pojedynczym producentom, jednak działając wspólnie mieli szansę. Udało się. Pierwszy kontener bananów Fairtrade wyruszył do Europy w październiku 1998 r.  
Nowy raport, przedstawiony w marcu Radzie Praw Człowieka ONZ, przedstawia krytyczne podejście do globalnych korporacji produkujących pestycydy, oskarżając je o "systematyczne negowanie szkód", "agresywne, nieetyczne strategie marketingowe" oraz o lobbing rządów, który ma "utrudniać reformy i paraliżować uchwalanie regulacji dotyczących globalnego ograniczenia pestycydów".
Ferrero, producent Nutelli, odparł zarzuty, jakoby olej palmowy, używany w ich kremach czekoladowo-orzechowych, mógł powodować raka. Ferrero odpowiada kampanią reklamową, próbując upewnić klientów, że ich produkt jest bezpieczny.
Większość z konsumentów interesujących się składem produktów, zapewne słyszała o oleju palmowym. Zawiera go około 50% najpopularniejszych produktów. Prawie każdy kto używa kosmetyków, każdy kto zjada żywność przetworzoną (w szczególności słodycze i przekąski) jest konsumentem oleju palmowego. Tylko nielicznym udaje się unikać tego składnika. Tym bardziej, że może się on kryć pod nazwą „tłuszcz lub olej roślinny”.